Król życia
Po kontrowersyjnej wypowiedzi szefa koncernu google na temat prywatności, w sieci zawrzało. Eric Schmidt wprost i bez ogródek powiedział: “Jeśli robisz coś, co chciałbyś ukryć przed innymi, to może w ogóle nie powinieneś tego robić?”
Czy tą wypowiedź można traktować jak oficjalne stanowisko google co do naszej prywatności?
Czy może bardziej pasował tu będzie tekst z filmu Operation Takedown: “Prywatność? A co to jest?”
Swoje zdanie o wypowiedzi Schmidt’a wyraziło w sieci wiele osób, np. Asa Dotzler, jeden z dyrektorów Mozilli. Także zwykli użytkownicy sieci potrafią bardzo dobitnie ująć temat prywatność vs google, czy to wypowiedzią czy też krótkim filmem.
“Od tysięcy lat wszystkim cywilizacjom, kulturom i religiom, najwybitniejszym ludziom na świecie zawsze towarzyszy kupa. Teraz rozumiesz – to jest życie! Mnie oszukasz, przyjaciela oszukasz, mamusie oszukasz, ale życia nie oszukasz. Dlatego zrozumiałem. Zrozumiałem, że będę produkował sedesy. A my zostaniemy królami życia mój synu!”
Czy aby google nie stara się zostać królem życia? Naszego prywatnego życia?
Być może w dzisiejszych czasach, jedyny sposób na prywatność to wyciągnąć wtyczkę od internetu, wyrzucić komórkę, wyjechać gdzieś na bezludną wyspę i żyć bez zmartwień podjadając banany i kokosy.
Tylko czy mamy pewność, że cały świat nie obserwuje nas przez google maps live(kto wie;) jak leżymy sobie nago na plaży i wcinamy banana?

